Deregulacja zawodów w Senacie
Zdaniem wielu obserwatorów sprawa deregulacji zawodów wzbudziła większe zaangażowanie w Senacie niż w Sejmie. Dowodem było ponad 250 poprawek, w tym merytorycznych, na które zgodził się rząd.
Większość senatorów po obu stronach sceny politycznej zarzucała rządowi rozwlekłość ustawy. Ponadto, Senator Rulewski i Senator Borowski zwrócili uwagę na pomieszane w niej wątki. Deregulacja zawodów, która ma umożliwić zdobycie pracy młodym ludziom, to jedna sprawa. Czym innym jest sytuacja, w której to pieniądze (lub raczej ich brak) decydują o możliwości zatrudnienia np. prawnika
Zdaniem Senatora Rulewskiego w ustawie deregulującej 50 zawodów chodzi o jednostronny ukłon w stronę poszukujących zarobków młodych ludzi.
Rząd zgodził się zatem na obniżenie kryteriów dopuszczenia do zawodów wrażliwych z takich dziedzin jak finanse, prawo i usługi wobec ludzi. Obniżono wymagania egzaminacyjne, ubezpieczeniowe, szkoleniowe, a także te dotyczące wykształcenia i stażu. Zniesiono również licencje.
Zdaniem senatora rząd w wielu przypadkach słusznie zderegulował zawody, jednak nie uruchomił większych procedur kontrolno-monitorujących, możliwości sądów, a nade wszystko kontroli korporacyjnej. Wystawia to na ryzyko potencjalnego klienta w jego ważnych potrzebach majątkowych i prawnych.
Co więcej, Senator uważał, że należało pozostawić dobrowolność w uzyskiwaniu wyższych uprawnień, licencji, tytułów czy specjalizacji. To zaś przy plastycznym oznakowaniu ich warsztatów pracy prowadziłoby do doskonalenia zawodowego – tendencji występującej na świecie. Polska droga do deregulacji to droga na skróty. Uczynienie z Polski pariasa Europy zakończy się dramatycznie.
Rząd zapowiada deregulację kolejnych 250 zawodów, w tym zawodu lekarza, pielęgniarki i pracowników nadzoru technicznego.











