Mistrzostwa Europy Kibiców EURO 2012 "K"
Szanowni Państwo, moja inicjatywa Mistrzostw Europy Kibiców Euro 2012 niestety nie spotkała się z przychylnością władz większych miast. Dlatego podczas ostatniego posiedzenia Senatu RP dnia 12 kwietnia 2012 r. w trakcie debaty nad Ustawą o zmianie ustawy o przygotowaniu finałowego turnieju Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej UEFA EURO 2012, ze smutkiem złożyłem ostatnie podsumowanie mojej inicjatywy.
Zapraszam do obejrzenia wystąpienia na stronach Senatu RP
http://www.senat.gov.pl/transmisje/retransmisje/
9. posiedzenie Senatu RP VIII kadencji - 12.04.2012 r. (2) (od 10 minuty)
Panie Marszałku! Wysoka Izbo!
Były tu głosy pełne pochwał, była ostra krytyka, były nawet głosy prokuratorskie. Ja zaś chcę powiedzieć o swoim pogrzebie, tak, o swoim pogrzebie, a jako żałobników zapraszam senatora Persona, byłego Ministra Drzewieckiego, niedawnego ministra Giersza, choć już co do pani minister Muchy nabieram dystansu, ponieważ ona nie jest związana z tą sprawą.
O co chodzi z tym pogrzebem? Chodzi o to, że to jest pogrzeb pewnej koncepcji, rozpisanej nawet co do minuty, a zgłoszonej sześć lat temu, wpierw – i to też jest żałobnik – spółce PL.2012. Ja wychodziłem z założenia, że Polska i Ukraina nie przebiją się, jeśli chodzi o poziom techniczny infrastruktury ponad Niemcy czy Austrię i Szwajcarię. Przede wszystkim jednak wychodziłem z założenia, że ruch kibicowski jest istotnym zagrożeniem dla, przepraszam… ruch kiboli, przepraszam, jest istotnym zagrożeniem dla właściwych gospodarzy stadionów, czyli dla kibiców, ich rodzin, dla tych, co są i co będą.
Koncepcja zakładała wypchnięcie przy pomocy kultury, wychowania młodzieży, wychowania nowego kibica… Ta kibolska społeczność miała zostać wyeliminowana przez masę zdrowej społeczności. Te igrzyska kibiców, pierwsze w świecie, miały, jak zakładano, łączyć się z organizacją wielu imprez, od kopania, jak to niektórzy określają – inne gminy i miasta to podjęły, między innymi chyba Zielona Góra – aż po stworzenie, być może, nowego okrzyku, piosenki, pieśni, transparentu, ubioru, mody. Wszystko to po to, żeby udowodnić, że choć Polska nie jest taka bogata, to może być i kulturalna, i gościnna, i by przekreślić ten schemat pojęciowy płynący z zachodu o polskich furmankach, nieodpowiedzialności kibicowskiej. Odbyłem peregrynację do Krakowa, Poznania i Bydgoszczy – oczywiście od tego zaczynałem – byłem, a jakże , w spółce PL.2012. Inicjatywy nie podjął piłkarz-wicepremier Schetyna Przydybałem nawet prezesa Listkiewicza zresztą po rocznych oczekiwaniach, że mnie przyjmie, oczywiście wraz z grupą innych osób popierających tę koncepcję. Udało się podjąć nawet w PZPN-ie specjalną uchwałę Niestety, tam obowiązywała i, jak zauważam, do dzisiaj obowiązuje doktryna: pałką rozwiążemy problem kiboli. Otóż nie rozwiążemy, tak jak nie rozwiązaliśmy problemu „fali w wojsku” – gdyż tam dopiero eliminacja służby czynnej spowodowała, że problem znikł w sposób naturalny… Tak więc Euro 2012 było doskonałą okazją do mobilizacji opinii publicznej by mogła z rodzinami powrócić na stadiony, nie tylko na czas rozgrywek. Tak się nie stało a policyjna pałka długo nie rozwiąże problemu subkultury kiboli, która składa się – ale nie będę już o tym mówił – z kilku innych podkultur: chuliganów, ultrasów i piknikowców, o czym pisał jeden dr Dariusz Łapiński z Uniwersytetu Gdańskiego.
Jest mi bardzo przykro, że rządy poprzednie i obecne zmarginalizowały to zagadnienie… A wystarczyłoby tylko, żeby one dały tej sprawie poparcie, bo na taki festyn, na organizację igrzysk o charakterze europejskim środki by się znalazły. Przewidziano nawet zbiórkę, europejską teleloterię z przeznaczeniem dla ofiar poprzednich imprez sportowych. Zatem nakłady nie były potrzebne, potrzebna była wola polityczna, pewna wyobraźnia. Niestety, nad Euro 2012 ciąży dzisiaj – przykro mi to powiedzieć – syndrom pałki, syndrom zapowiedzi strajków politycznych. I nie sądzę, abyśmy się przebili w tej międzynarodowej konkurencji, przynajmniej w zakresie gościnności, przykro mi. Minuta skupienia.











