Ostatnia droga Tadeusza Mazowieckiego
Widziałem wiele pogrzebów wybitnych ludzi. W pamięci pozostaje ekumeniczny pogrzeb Jacka Kuronia ze wspaniałymi wystąpieniami biskupa katolickiego, pastora, duchownego z cerkwi prawosławnej i rabina. Pogrzeb Mazowieckiego pełen był akcentów państwowych i chrześcijańskich.
W trakcie nabożeństwa zauważyłem wiele wzruszających zachowań. Żegnając Tadeusza przypominam sobie ten akcent, który do dzisiaj pozostaje dla mnie wyzwaniem. Dowodził, że polska inteligencja na przestrzeni wielu wieków nie ograniczała się tylko do profesjonalizmu lub intelektualnych wystąpień. Zawsze łączyła swoje powołanie z losami ojczyzny. To inteligencja obywatelska bliżej nie znana w Europie.
I wreszcie jestem Mu wdzięczny, że na tyle, na ile mógł, bronił społecznej gospodarki rynkowej. Przegrał. Zwyciężyła liberalna gospodarka, lansowana przez "papieża” wolnej gospodarki – Leszka Balcerowicza. „Dobrze zasłużył się dla Polski” - powiedział prezydent Komorowski. Ja zaś uważam, że mógł się posunąć dalej, tworząc lekką chadecję. Wolni bylibyśmy dzisiaj od zbyt głębokich zawirowań politycznych, a i partia pod jego przewodnictwem byłaby trwalsza i znacząca,
W Katedrze Św. Jana Chrzciciela zebrał się cały kwiat świata politycznego. Niedaleko ode mnie siedziała ekipa Jarosława Kaczyńskiego. Obecnością brylowała Lewica: Kwaśniewski, Oleksy, Cimoszewicz. Rzadką okazją było spotkanie opozycji demokratycznej z lat osiemdziesiątych. Za katedrą był tłum ludzi i tylko jeden prowokacyjny transparent.
Jan Rulewski















