Polemika z felietonem Michała Zielińskiego „A poza tym nic na działkach się nie dzieje”
Wszedłem w użytkowanie terenu, w ugór zasypanego śmieciami przywożonymi z całej Bydgoszczy, które nie miało pieniędzy by zabezpieczyć wysypisko. Miasto porzuciło teren, uznało za bezwartościowy, zgodziło się zaledwie na korzystanie z wody latem.
My - szewcy stolarze, inżynierowie, lekarze, bez uprzywilejowania zamieniliśmy przy pomocy zakładu pracy (czytaj funduszu socjalnego) fabrykę śmieci w fabrykę tlenu dla całego miasta. Dodatkowo zaoszczędziliśmy reżimowi komunistycznemu dewiz na importowane warzywa i owoce. Wybudowane zaplecze służyło dzieciom, potańcówkom, kontaktom. Do tego wnosiliśmy opłaty, choć powinniśmy otrzymać wzorem prastarej Anglii teren w wieczne użytkowanie i ewentualny zwrot nakładów z tytułu renowacji terenów, strzeżenia przed dalsza degradacją.
Dziś publiczne i prywatne „potwory prywatyzacji” szczerzą sobie zęby na zagospodarowane i cywilizowane tereny, chcąc je połknąć jednym haustem jak Pan zaleca, albo na raty, jak pewnie zapiszą w ustawie poprawni politycy. Tak czy inaczej, będą to kroki wydziedziczania z Polski gdyż m.in. przez działkę jako kawałek ziemi, hobby, „pastylkę naturalnego zdrowia” czuje się z nią więzi. Tak, oczywiście będą odszkodowania, które przemielą inflacyjne młyny. Ale dzisiaj rzekomo uprzywilejowany na działce emeryt, jutro będzie wnosił opłatę za wejście do miejskiego parku.
Panie Redaktorze, wierzę, że Platforma Obywatelska nie tylko nie wstrząśnie statusem działkowca, ale umocni go w prawie posiadania traktując włożony kapitał i zasiedzenie jako podstawę nabycia wieczystego prawa mieszkańca do życia w zdrowym i przyjaznym jemu i miastu środowisku. Bez jakichkolwiek podatkowych obciążeń. Może by trzeba pomyśleć wzorem innych ogrodów, by mogli się nimi delektować zwykli mieszkańcy miast, by nie stanowiły one owocu pożądania.
Liczę, że przedstawiona retrospektywa czasu, nakładów pracy, kosztów, prawa pomoże zrewidować Pańskie poglądy i wykluczy Pana z bojowników o nacjonalizację kieszonkowej użyteczności. Bo takie są właśnie działki.
Z poważaniem,
Jan Rulewski
Bydgoszcz 13.07.2012











