Praca Dorywcza
Z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej docierają informacje na temat cywilizowania pracy dorywczeju - dziś już występującej na rynku, choć skrywanej w postaci prac zleconych i umów o dzieło, częściej jednak jako pracy na czarno.
Niepokoi jednak, że nad tą nową formą umowy o pracę myśli się w wąskich kategoriach – prac opiekuńczych przewidzianych dla kobiet. Złośliwi mówią więcej, że jest to efekt pustej ustawy żłobkowej autorstwa Premiera, która jeśli wierzyć statystykom miała stworzyć rynek pracy dla setek tysięcy niań, oczyścić szarą strefę i poprawić wskaźniki zatrudnienia ogółem, w tym kobiet. Niestety ustawa żłobkowa - co było do przewidzenia - nie zadziałała, gdyż składka ubezpieczeniowa dla niani co do wartości kłóciła się z koniecznością legalizacji pracy, co pociąga za sobą ponoszenie innych zobowiązań, w szczególności podatkowych.
Propozycja sprowadza się do umowy o pracę dorywczą na 20 godzin tygodniowo, obciążonej zryczałtowanymi: podatkiem, obowiązkowo niektórymi składkami (wypadkowa, zdrowotna i na Fundusz Pracy) oraz dobrowolnie emerytalną i rentową. Myślę, że w konkurencyjnej wysokości wobec obecnych.
Umowa o pracę dorywczą, czyli jak rozumiem jednak umowa o pracę, a nie umowa cywilnoprawna spowodowałaby dalsze zbiurokratyzowanie, mianowicie konieczność stosowania całego działu VI kodeksu pracy (regulacja czasu pracy), w tym prowadzenie jego ewidencji, działania kontrolne PIP itd. Słusznie przed tym przestrzegają eksperci chociażby socjolog dr Anna Kordasiewicz.
Można pochwalić inicjatywę, jednak zarzucam jej ograniczoność do „niańczenia” i związaną z tym feminizację zawodową.
Twierdzę, że rynek prac dorywczych jest znacznie większy, niż ten, który chce uregulować ministerstwo. Także wybór niańki jako pracownika noszącego na sobie powodzenie tej inicjatywy nie uważam za zbyt szczęśliwy, gdyż osoby angażowane do opieki muszą być osobami o szczególnych predyspozycjach psychologicznych i zdrowotnych, charakteryzujące się dojrzałością psychofizyczną, emocjonalną, a dodatkowo budzące zaufanie i mobilne zawodowo. A to jakby kłóci się z definicją pracy dorywczej w jej potocznym znaczeniu. Dorywczą jest praca krótkotrwała, są to nie powtarzające się czynności świadczone doraźnie i na ogół na podstawie umowy cywilnoprawnej.
Przykłady takich prac to wszelkiego rodzaju usługi od skopania ogródka, naprawy dachu aż po krótkotrwały dozór nad domem i zwierzętami. Ale także duży rynek wakacyjnych prac studenckich, pomocy przy powodziach, prace w komisjach wyborczych .
PRÓBA LEGALIZACJI
Ten rynek wymaga ucywilizowania, gdyż nie mieści się i nie powinien podlegać rygorom kodeksu pracy i padać przed barierami biurokratycznymi.
Nie powinien być jednakże rynkiem dzikim, gdzie na pracownika czyha brak ochrony zdrowia i życia, opieki medycznej, ubezpieczenia na starość.
Istnieje zatem potrzeba stworzenia nowej formy umowy o charakterze cywilnoprawnym, jednakże z gwarancją bezpieczeństwa socjalnego i uczciwości obywatelskiej (podatki).
Praca dorywcza nie powinna w żadnym wypadku być substytutem dla stałych form zatrudnienia, czyli pracy świadczonej na podstawie umowy o pracę, czy nawet zlecenia. Ta nowa regulacja powinna wręcz pośrednio zmuszać uczestników rynku pracy do stosowania przede wszystkim wspomnianych form zatrudnienia.
Dlatego umowę o pracę dorywczą wyobrażam sobie jako zawieraną na ogół z osobami fizycznymi w miejscu świadczonej czynności. Ograniczoną co do wysokości dochodu, co do rodzaju prac z tym samym pracodawcą niepowtarzalną i ograniczoną w czasie. Odstępstwa od niektórych warunków mogłyby dotyczyć prac np. wakacyjnych, bądź prowadzonych przez różne podmioty akcyjnie np. akcje wyborcze, spisy powszechne itp.
RYCZAŁTOWE OBCIĄŻENIA
Obciążenie wynagrodzenia z pracy dorywczej zryczałtowanym podatkiem i podobnie składkami powinno być znacząco mniejsze z uwagi na to, że uzyskiwane dochody nieznacznie przekraczają koszty przygotowania, a wysokość łącznych dochodów zazwyczaj odbiega od świadczeń uzyskiwanych przez pracownika o ok. 30% .
Ważne przy tak określonych parametrach są procedury legalizacyjne.
W propozycji ministerstwa zakłada się osobisty kontakt z urzędem pracy, nawiązywanie i rejestrację umów. Zatem pełnia różnych zabiegów przewyższająca czasem koszty wykonanej usługi.
UMOWA I KSIĘGOWANIE BEZ MITRĘGI
Proponuję, żeby jedyną czynnością było wypełnienie dostępnego w internecie bądź markecie druku, w „piątek, świątek i w niedzielę”, który zawierałby oczywiście dane personalne, zakres czynności, pracochłonność do celów ubezpieczeniowych, ale i zarobek kontrahenta uzyskiwany do ręki oraz obciążenia podatkowo-ubezpieczeniowe. Na odwrocie umowy powinna być instrukcja i w sposób tabelaryczny podane obciążenia. Tak wypełniona umowa przekazywana byłaby, najlepiej drogą elektroniczną do Agencji Pracy Tymczasowej lub do Centrum Aktywizacji Zawodowej (agenda biur pracy), jeśliby czynności będące przedmiotem pracy dorywczej zostały objęte polityką wsparcia państwa ze zleceniem jej rozliczenia i notyfikacji w urzędzie podatkowym, w ZUS i NFZ. Oczywiście za niewielką stałą opłatą. Wszystkie kwoty obciążające wynagrodzenie, przesyłałaby do APT lub do CAZ drogą elektroniczną albo w ostateczności uiszczała w gminie osoba zlecająca te czynności.
W konsekwencji praca mogłaby być świadczono doraźnie w dowolnym miejscu i czasie z zachowaniem cech legalności i bezpieczeństwa socjalnego. Pożytki płynęłyby również dla fiskusa, a organy kontrolne państwa mogłyby spełniać nadzór nad jej warunkami.
Umowa o pracę dorywczą powinna stanowić jeszcze jeden element zmierzający do uelastycznienia zatrudniania.
Jan Rulewski
Senator RP











