Rozmowa z Senatorem Janem Rulewskim w "Rzeczpospolitej"
Premier wpadł w polityczny klincz
(...)Projekt Rulewskiego zakłada, że zasadniczy wiek przechodzenia na emeryturę to w przypadku mężczyzn 67 lat, a kobiet 65 lat (rządowy projekt zrównuje ten wiek na poziomie 67 lat). Daje jednak wybór polegający na możliwości wcześniejszego przejścia na emeryturę (mężczyźni w wieku 65 lat, kobiety 62) lub późniejszego (mężczyźni 70 lat, kobiety 68 lat). Każdy, kto przechodzi wcześniej na emeryturę, dostanie niższe świadczenia, kto później – wyższe. Propozycja Rulewskiego wychodzi naprzeciw pomysłom PSL. Ludowcy chcą umożliwić przejście na wcześniejszą emeryturę matkom, które wychowały dzieci. Senator proponuje, by emeryt, który wychowywał dziecko, dostawał dodatek finansowy – przy średniej pensji (ok. 4 tys. zł), matka trójki dzieci dostawałaby 300 zł.(...)
Konsultował pan swój projekt z premierem?
Senator Jan Rulewski: Nie. W Platformie pomysł pana premiera jest traktowany jak aksjomat i nikt dotąd nie miał odwagi go podważyć. Rząd wychodzi z założenia, że dłużej żyjemy, więc dłużej pracujmy.
Tymczasem dłuższe życie nie oznacza wcale proporcjonalnego wydłużenia zawodowych możliwości człowieka. Cechy psychofizyczne ludzi powyżej 60. roku życia szalenie się między sobą różnią nawet w obrębie tej samej grupy zawodowej. Dlatego uważam, że pomysły premiera trzeba nieco uelastycznić.
Co to znaczy?
Mój model nazwałem elastycznym, bo wprowadza widełki przechodzenia na emeryturę, inaczej traktuje kobiety i mężczyzn, umożliwia podjęcie decyzji o emeryturze w zależności od sytuacji na rynku pracy, inaczej traktuje matki, które wychowały kilkoro dzieci. Tworzy także mechanizm kontrolny zapobiegający degradacji ludzi w wieku przedemerytalnym.
Pana projekt wychodzi naprzeciw postulatom PSL. Premier nie będzie zachwycony.
Myślę, że premier rozumie, że wpadł w pewien klincz polityczny, bo z jednej strony są propozycje SLD, z drugiej związkowcy, no i PSL, które też nie akceptuje tych rozwiązań. Próba przeprowadzenia tak głębokiej reformy jest próbą ambitną. Z tym że zabrakło refleksji, że nie da się rozwiązać wielu problemów za pomocą jednego pomysłu, wydłużenia wieku emerytalnego, nie budując do tego żadnej osłony, nie dając ludziom zabezpieczenia. Ja próbuję te braki uzupełnić, by ludzie sami mogli wybrać sobie adekwatną do ich możliwości aktywność po 60. roku życia.
Wciąż trwają konsultacje społeczne, może premier zmieni zdanie.
Czas konsultacji jest stanowczo za krótki, poza tym powinien odbyć się przed zaproponowaniem konkretnych rozwiązań, a nie po. W Niemczech czy Finlandii, gdy przeprowadzano zmiany w systemie emerytalnym, konsultacje trwały kilka lat, a nie były to zmiany tak daleko idące jak u nas. Nie można tak poważnej reformy robić metodą zawału. Liczę na to, że premier to zrozumie.
—rozmawiała Kamila Baranowska
Całość artykułu
Emerytury dzielą nawet Platformę
Premier przekonuje do swoich pomysłów koalicjanta. A znany senator PO zgłasza konkurencyjne rozwiązanie
Donald Tusk może mieć kłopot z przeprowadzeniem reformy emerytalnej nie tylko ze względu na problemy z ludowcami, którzy kwestionują rządowy projekt, ale także na opór w samej Platformie. Nawet tam nie wszyscy popierają pomysły premiera.
Jak ustaliła "Rz", znany senator PO Jan Rulewski przygotował własne rozwiązanie w tej sprawie. Proponuje on elastyczny model wydłużania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Rozwiązania idą w pół drogi względem ostrych rozwiązań zaproponowanych przez Platformę oraz łagodniejszych, forsowanych przez PSL.
W ramach przeglądu ministerstw Donald Tusk spotkał się z szefem ludowców, wicepremierem Waldemarem Pawlakiem. Jak podkreślił premier, najważniejszym tematem spotkania były nie emerytury, lecz energetyka jądrowa, na którą chce postawić rząd. W tej sprawie premier rozmawiał też z minister rozwoju regionalnego Elżbietą Bieńkowską. Na wspólnej konferencji z Pawlakiem i Bieńkowską szef rządu ucinał pytania o konflikt między koalicjantami. – Ja jestem alter ego pana premiera, a pan premier moim – mówił o swym zastępcy. Dodał, że do Pawlaka "jest przyspawany na wieki wieków". Premier spotkał się z Parlamentarną Grupą Kobiet w sprawie wydłużenia wieku emerytalnego.
Do poparcia reformy przekonywać wyborców mają też parlamentarzyści Platformy. Jednym z pierwszych, którzy zorganizowali konsultacje społeczne w tej sprawie, jest Rulewski.
Senator uważa jednak, że premier zbyt pochopnie podjął decyzję co do radykalnego podnoszenia wieku emerytalnego kobiet. Jego zdaniem nie można przyjąć, że jest jakaś średnia i że wszyscy ludzie są w stanie pracować do 67. roku życia.
Projekt Rulewskiego zakłada, że zasadniczy wiek przechodzenia na emeryturę to w przypadku mężczyzn 67 lat, a kobiet 65 lat (rządowy projekt zrównuje ten wiek na poziomie 67 lat). Daje jednak wybór polegający na możliwości wcześniejszego przejścia na emeryturę (mężczyźni w wieku 65 lat, kobiety 62) lub późniejszego (mężczyźni 70 lat, kobiety 68 lat). Każdy, kto przechodzi wcześniej na emeryturę, dostanie niższe świadczenia, kto później – wyższe. Propozycja Rulewskiego wychodzi naprzeciw pomysłom PSL. Ludowcy chcą umożliwić przejście na wcześniejszą emeryturę matkom, które wychowały dzieci. Senator proponuje, by emeryt, który wychowywał dziecko, dostawał dodatek finansowy – przy średniej pensji (ok. 4 tys. zł), matka trójki dzieci dostawałaby 300 zł.
Koalicyjne PSL z nadzieją patrzy na projekt. – Politycy PO po spotkaniach z ludźmi w terenie zaczynają powoli rozumieć, że może reformę należałoby zmodyfikować, myślę, że takich propozycji z ich strony będzie więcej – mówi Jan Bury, przewodniczący Klubu PSL.
Jednak politycy PO nie są zachwyceni pomysłem Rulewskiego. – Wymachiwanie konkurencyjnym projektem to nie jest dobry prognostyk debaty na temat realnych problemów – mówi "Rz" Sławomir Neumann, poseł PO, wiceszef Komisji Finansów. – To kwestia odpowiedzialności politycznej, przy tak trudnej sprawie, trzeba być razem, rozmawiać, zgłaszać wątpliwości można wewnątrz partii czy klubu – dodaje.
"Rzeczpospolita"











