Sprostowanie
„W artykule Jarosława Reszki pt. „Reformator za miedziaka” (Express Bydgoski z dnia 18 kwietnia 2015 r.) zostały zamieszczone nieprawdziwe i nieścisłe informacje. Nie jest prawdą, że w koncepcji opłaty audiowizualnej zamierzam wprowadzić powszechną i bezwyjątkową opłatę audiowizualną. W koncepcji przewidziałem zwolnienia od opłaty dla 2,5 miliona osób, m.in. dla niepełnosprawnych, kombatantów, biednych.
Nie jest prawdą, iż obecnie ponad 9 mln Polaków korzysta ze zwolnień. Obecnie spośród zarejestrowanych abonentów niecałe 3 miliony zostały ustawowo zwolnione od opłat. Zatem nie jest też prawdą, że mój projekt zabierze przywilej dziesięciu milionom potencjalnych wyborców.
Nie jest prawdą, że koncepcję opłaty audiowizualnej przedstawię w okresie przedwyborczym. Jej realizacja nie jest w tym czasie możliwa, czego jako doświadczony parlamentarzysta, nawet nie sugerowałem. Nieprawdą jest, że osoba, która chciałaby otrzymać emeryturę z tytułu przepracowania 40 lat, musiałaby złożyć zobowiązanie, że nigdy już nie będzie „szukała stałej roboty”.
Koncepcja owszem przewiduje, że osoba taka składałaby oświadczenie o zrzeczeniu się prawa do dochodów z pracy zarobkowej, ale gdyby chciała podjąć pracę zarobkową, emerytura ta ulegałaby zawieszeniu. Nie jest prawdą, że w moich koncepcjach zmian emerytalnych okres studiów nie będzie wliczany do okresu stażu pracy. W koncepcji jest wyraźny zapis, iż należy udowodnić 40 lat pracy, w tym okresy składkowe i nieskładkowe. Jak wynika z ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, nauka w szkole wyższej jest okresem nieskładkowym. Zatem nieprawdą jest, że uprawnieni do tej emerytury byliby wszyscy ludzie, którzy nie poszli na studia.
Wbrew pozorom nie otwieram furtki dla „większości sześćdziesięciolatków”, wprowadzam dobrowolność. Jeśli się uwzględni, że emerytura będzie stanowiła zaledwie 1/3 wynagrodzenia, to nikt, jeśli będzie mógł, z tej furtki nie skorzysta”.











