Walczę o opozycjonistów antykomunistycznych i osoby represjonowane
Podczas 8. posiedzenia Senatu zgłoszono inicjatywę ustawodawczą podpisaną przez senatorów z PiS i PO, których reprezentuje senator Jan Rulewski, dotyczącą zmiany ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych.
Celem jej jest urealnienie ostrych kryteriów umożliwiających skorzystanie z pomocy państwa dla osób jakie autorzy proponują:
- podwyższenie kryterium dochodów upoważniających do otrzymania pomocy z minimalnej emerytury do 1,5 minimalnej emerytury (ok. 1350 ) na osobę w rodzinie lub 1,75 kwoty emerytury dla osoby samotnej;
- wielkość świadczenia będzie wynosić 0,5 najniższej emerytury;
Edytory netto, co pozwoli na wyższą waloryzację,
- ze świadczeń jw. mogłyby skorzystać również wdowy po osobach objętych ustawą, w półwiecza sumy o której powyżej (ćwierć emerytury)
- świadczenie wypłaceń
Emerytury byłyby dożywotnio, bez obowiązku corocznej weryfikacji i wnioskowania.
Potrzeba zmian wynikła z oceny funkcjonowania ustawy w minionym okresie.
Dane wskazują, że ustawa praktycznie była martwa. Do tej pory, a był to gorący okres, wnioski o nadanie statusu opozycjonisty bądź osoby represjonowanej złożyło 552 osób (średnio na województwo 35, w Bydgoszczy zainteresowanych złożeniem wniosku było 120 osób), ilość decyzji uznających 309. Podobnie jeśli chodzi o pomoc jednorazową. Wnioski złożyło 119 a otrzymało 38. Starających się o stałe bądź okresowe świadczenie było 198 osób, z czego pozytywnych decyzji wydano 91.
Podsumowując na cele ustawy wydatkowano 0,27 mln zł z kwoty 25 mln zł przewidzianej na II półrocze. Niewykorzystane pieniądze przepadły i powróciły do budżetu.
Zdaniem senatora jest to wyraz wyjątkowej żeby nie powiedzieć upartej obstrukcji min finansów Hanny Majszczyk . Sugerowała w ślad za innymi nawet możliwość rozwalenia budżetu przez pobór kwoty 3-6 mld zł przez opozycjonistów.
Zatem konieczność podjęcia inicjatywy wydaję się uzasadniona. Również dlatego, że coraz więcej osób z opozycji przechodzi na wieczną wartę.
Zachęcam do zapoznania się z wywiadem dla Rzeczpospolitej (14.01.2016):
Ustawa, która miała pomóc dysydentom z PRL, okazała się bublem. Chcą ją teraz zmienić senatorowie.
– To upokarzające. Czekaliśmy 27 lat i mam nadzieję, że nie trzeba będzie czekać kolejnych 27 – mówi była działaczka „Solidarności” Alina Cybula-Borowińska. W ten sposób komentuje pierwsze miesiące działania ustawy o pomocy dla byłych opozycjonistów. Rząd PO szacował, że w pierwszym roku zostanie wypłacone wsparcie w wysokości 25 mln zł. Taką kwotę zapisał w budżecie. Według danych Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych ostatecznie byli opozycjoniści dostali 450 tys. zł, czyli 55-krotniemniej.
Sejm uchwalił ustawę w marcu w odpowiedzi na apele dawnych działaczy. Niektórym udało się uzyskać zadośćuczynienie za internowanie. Przepisy umożliwiają też im wliczanie do stażu pracy okresów, gdy z powodu działalności w opozycji byli bezrobotni. Pomaga to przy wyliczaniu emerytury. Jednak mimo to wielu działaczy żyje w upokarzającej biedzie. Przykładem była Anna Walentynowicz, zmarła w 2010 roku legenda „Solidarności”.
Ustawa przewiduje, że osoby, które uzyskają status działacza opozycji lub osoby represjonowanej, mogą się starać o pomoc dwojakiego rodzaju: jednorazowego wsparcia pieniężnego lub wypłacanego co miesiąc świadczenia w wysokości 400 zł. Do otrzymania tego drugiego potrzebne jest spełnienie kryterium dochodowego. Dochód nie może przekraczać 120 proc. najniższej emerytury dla osoby samotnej oraz 100 proc. w przypadku gospodarowania w rodzinie.
Projekt ustawy przygotowali senatorowie i początkowo kryteria dochodowe nie były aż tak restrykcyjne. Na pierwotny tekst projektu nie chciał zgodzić się jednak rząd. Niepokój urzędników budziły wyniki badania CBOS, z których wynikało, że w podziemnej opozycji mogło działać nawet 800 tys. Polaków. Ministerstwo Pracy wyliczało, że przy mało restrykcyjnych kryteriach dochodowych roczne wydatki budżetowe mogą wynieść nawet 7 mld zł.
Kryteria więc zaostrzono. – To z ich powodu ustawa nie działa – mówi Jan Rulewski, senator PO i legendarny działacz opozycji. Jego zdaniem liczba wniosków o comiesięczne świadczenie jest niepokojąco niska. Urząd do spraw Kombatantów informuje, że do 4 stycznia wpłynęło tylko 245 wniosków. Pozytywną decyzję wydano w 123 przypadkach, w większości pozostałych trwa postępowanie.
– Już w trakcie prac w parlamencie ostrzegaliśmy, że wymogi dochodowe są zbyt drastyczne – mówi Jan Rulewski. Dlatego przygotował już projekt nowelizacji wadliwej ustawy. Zakłada niewielkie podwyższenie comiesięcznego świadczenia, poluzowanie kryteriów dochodowych oraz przyznanie pomocy wdowcom wdowom po działaczach.
Zmian w ustawie chce też Stowarzyszenie Walczących o Niepodległość 1956–1989, z którym jest związana Alina Cybula-Borowińska. Stowarzyszenie skierowało petycję do Sejmu, która przewiduje wykreślenie kryteriów dochodowych i podwyższenie świadczenia do poziomu najniższej emerytury.
Propozycje trafiły do parlamentu w trudnym czasie dla budżetu. Rząd przewiduje m.in.uruchomienie w tym roku kosztownego programu wsparcia dla rodzin. Czy znajdą się też pieniądze dla opozycjonistów? Alina Cybula-Borowińskama nadzieję, że jest to możliwe, i liczy na to, że środowisko byłych działaczy zostanie potraktowane poważnie. – PO rządziła osiem lat, a ustawę przepchnęła na kolanie, robiąc z niej kiełbasę wyborczą – komentuje.











