Media
06.06.2019-Radni PiS stanęli za ks. Kneblewskim. Senator Rulewski: - Przekroczyli swoje kompetencje. Wydawnictwo: Gazeta Pomorska
piątek, 7 czerwca 2019Radni PiS stanęli za ks. Kneblewskim. Senator Rulewski: - Przekroczyli swoje kompetencje
EWA ABRAMCZYK-BOGUSZEWSKA•6 czerwca

Jak podaje onet.pl, murem za ks. Kneblewskim stanęli bydgoscy radni PiS. Wystosowali oni w tej sprawie apel do biskupa Jana Tyrawy. "Zwracamy się do Księdza Biskupa z gorącą prośbą i apelem o umożliwienie Księdzu Prałatowi Romanowi Kneblewskiemu dalszego pełnienia funkcji proboszcza parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy" - czytamy w apelu, pod którym podpisali się wszyscy radni PiS.
Ks. Roman Kneblewski znany jest z ostrych, często kontrowersyjnych wypowiedzi i swojej sympatii dla ruchu narodowego. Swoje poglądy przedstawia także na prowadzonym przez siebie kanale na YouTube.
Ks. Kneblewski głośno krytykował m.in. Wielką Orkiestrę i Jerzego Owsiaka. Zamieścił w sieci grafikę, na której widoczne są dwie zakapturzone postaci z kosą i serduszkami Orkiestry. Dyskusję wśród internautów wywołało również zdjęcie chłopca przyjmującego Komunię Św., które ks. Kneblewski opatrzył podpisem: "Po katolicku: na kolana i do ust, a na rękę co najwyżej trzciną". Tłumaczył potem, że napisał to z przymrużeniem oka, a informacja była przeznaczona dla jego znajomych.
Mimo to ks. Kneblewski cieszy się sympatią wielu wiernych - otrzymał tytuł "Proboszcz Roku 2017" w plebiscycie "Expressu Bydgoskiego".
Kilka dni temu ks. Kneblewski zamieścił w internecie film, w którym mówi o tym, jak jest silnie związany z parafią i prosi Boga, aby mu dodawał sił, żeby wytrwał i nigdy swojej parafii nie opuścił.
Na apel bydgoskich radnych zareagował senator Jan Rulewski. Tak napisał on w poście na Facebooku: "Szanowni radni mojego miasta. Apelujecie jako radni o zachowanie probostwa ks. Romana Kneblewskiego wobec ew. decyzji biskupa ordynariusza. Chyba jednak przekroczyliście kompetencje działaczy samorządowych, usiłując jako władza świecka, stać się kadrowymi w Kościele Katolickim. W trudnym położeniu stawiacie nawet samego księdza i jego przełożonych, wiernych spoza PIS. Myślę, że modlitwa za trafność decyzji, byłaby lepszym rozwiązaniem".
Artykuł przygotował : EWA ABRAMCZYK-BOGUSZEWSKA. Wydawnictwo : Gazeta Pomorska
06.06.2019
Wszystkie informacje zaciągnięte z IMM.
04.06.2019-Rulewski: 4 czerwca 1989 to był kontrakt, nie fundament wolnej Polski
środa, 5 czerwca 2019Rulewski: 4 czerwca 1989 to był kontrakt, nie fundament wolnej Polski
Jan Rulewski, senator PO / Źródło: PAP / Tytus Żmijewski
Wybory do sejmu kontraktowego dały sukces Solidarności. Ale nie mogę się zgodzić z tymi kolegami, którzy widzą w nich jakiś fundament wolności. Nie. Te wybory były zwyczajnym kontraktem. Porozumieniem między stroną solidarnościową a komunistyczną – mówi portalowi DoRzeczy.pl Jan Rulewski, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL, senator (do niedawna w PO, teraz niezrzeszony).
Działacz opozycji antykomunistycznej w PRL, były senator Platformy Obywatelskiej, obecnie senator niezależny, skomentował trzydziestolecie pierwszych częściowo wolnych wyborów z 4 czerwca 1989 roku.
– Oczywiście, że to jest ważna data. Po pierwsze, głosowanie zgromadziło bardzo wiele osób głosujących, frekwencja była rekordowa. Przede wszystkim Solidarność osiągnęła sukces, potem udało się przejąć władzę i doprowadzić do demokratyzacji kraju – mówi Jan Rulewski.
Zaznacza jednocześnie, że nie zgadza się z opiniami, że data 4 czerwca 1989 roku jest fundamentem wolnej Polski. – Powtarzam, tamte wybory do sejmu kontraktowego dały sukces Solidarności. Ale nie mogę się zgodzić z tymi kolegami, którzy widzą w nich jakiś fundament wolności. Nie. Te wybory były zwyczajnym kontraktem. Porozumieniem między stroną solidarnościową a komunistyczną – tłumaczy senator.
– Owszem, pewna masowość uczestnictwa – rekordowa frekwencja – czyni to głosowanie wyjątkowym. Podobnie jak to, że jednak było to uruchomienie lawiny zmian. Jednak nie były to wybory w ścisłym tego słowa znaczeniu. Było to bardziej referendum – za, lub przeciwko układowi okrągłego stołu. Owszem, były różne wersje w jakich układ ten mógł w Polsce działać. W 1989 roku Polacy wybrali chyba najlepszą. Całkowicie odrzucili komunistów. Choć trzeba pamiętać, że ci komuniści zostali potem przywróceni dzięki drugiemu głosowaniu, 18 czerwca. I to też była realizacja układu okrągłego stołu – tłumaczy były opozycjonista.
Jak podkreśla, jest przeciwny temu, by 4 czerwca był kolejnym świętem państwowym. – Skala udziału Polaków w tym wydarzeniu, to, że potem nastąpiły jednak zmiany ustrojowe, może skłaniać do uznania 4 czerwca za święto. Ale po pierwsze – to był jednak kontrakt z komunistami. Po drugie – trochę za dużo jest już świąt – podsumowuje Jan Rulewski.
Artykuł przygotował : pha. Wydawnictwo : DORZECZY/PAP
04.06.2019
Wszystkie informacje zaciągnięte z IMM.
04.06- Rozmowa z Krzysztofem Osińskim- Bydgoszcz "białą plamą"!
wtorek, 4 czerwca 2019Artykuł przygotował : Hanka Sowińska. Wydawnictwo : Gazeta Pomorska
03.06.2019-Senator Jan Rulewski o 89': W tamtym momencie wydawało się poprawną politycznie umową...
środa, 5 czerwca 2019Senator Jan Rulewski o 89': W tamtym momencie wydawało się poprawną politycznie umową...

Były to pierwsze częściowo wolne wybory w historii Polski po II wojnie światowej. Przedstawiciele niedemokratycznych władz komunistycznych Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej zagwarantowali rządzącej „koalicji”, obejmującej PZPR i jej satelitów, obsadę co najmniej 299 (65%) miejsc w Sejmie. Pozostałe mandaty poselskie w liczbie 161 (35%) zostały przeznaczone dla kandydatów bezpartyjnych. Walka o te miejsca oraz walka o wszystkie mandaty senatorskie (100) miała charakter otwarty i demokratyczny. Do ubiegania się o nie dopuszczeni zostali również przedstawiciele różnych środowisk opozycji demokratycznej, jednocześnie o te mandaty konkurowali także kandydaci jawnie wspierani lub nieformalnie popierani przez obóz władzy, reprezentanci różnych organizacji społecznych i zawodowych, osoby niezależne. Wybory te zakończyły się zdecydowanym zwycięstwem opozycji solidarnościowej
– To nie były wybory, a kontrakt, który obejmował wybory do Sejmu, Senatu, na prezydenta. Przyznano monopol władzy komunistycznej, opozycji przyznano prawo współodpowiedzialności – rozpoczął senator niezrzeszony Jan Rulewski.
– Nie przewidywano jakichś stanowisk. To było referendum za przyjęciem kontraktu. Ja oczywiście uważałem w tamtym momencie za poprawną politycznie umowę. To był pozytywny akt polityczny – mówił polityk. Jak wskazuje, "był krytykiem, nie przeciwnikiem".
"Skala społecznej akceptacji dla Solidarności wprowadziła komunistów w przerażenie"
Kandydaci wspierani przez KO zdobyli wszystkie mandaty przeznaczone dla bezpartyjnych, a także objęli 99 na 100 miejsc w Senacie. Jednocześnie obóz PRL-owskiej władzy poniósł porażkę, przy czym za najbardziej prestiżową klęskę uznano przegraną niemal wszystkich kandydatów z tzw. listy krajowej, obejmującej większość przywódców reżimu. W wyniku wyborów czerwcowych Polska stała się pierwszym państwem tzw. bloku wschodniego, w którym przedstawiciele opozycji demokratycznej uzyskali realny wpływ na sprawowanie władzy
Dziedzictwo Solidarności
– Na pewno rozczarowała. Czkawką odbija się w kolejnych wyborach. Tzw. miski solidarnościowej na stole nie ma. Ludzie podróżują po świecie i widzą jaka jest sytuacja. Nie udała nam się Polska szlachecka, chrześcijańska, chwała Bogu komunistyczna, ale tez nie udała się Polska solidarna – mówił Jan Rulewski.
Link do wideo ( rozmowa z Senatorem Janem Rulewskim ) ---> https://telewizjarepublika.pl/senator-jan-rulewski-o-8939-w-tamtym-momencie-wydawalo-sie-poprawna-politycznie-umowa,80820.html
Źródło: Telewizja Republika

Wybory 4 czerwca 1989: Jak demokracja, to demokracja - od dołu [rozmowa]
wtorek, 4 czerwca 2019Wybory 4 czerwca 1989: Jak demokracja, to demokracja - od dołu [rozmowa]

Rozmowa ze Stefanem Pastuszewskim, samorządowcem, politykiem, poetą i pisarzem.
4 czerwca to dla pana jakaś szczególna rocznica?
Byłem wtedy bydgoskim kandydatem na posła solidarnościowego Komitetu Wyborczego, który działał poza Komitetem Obywatelskim. Można powiedzieć, że po raz pierwszy przekroczyłem granicę większej polityki. Na przełomie lat 1988 - 1989 odradzała się „Solidarność”. W kraju odradzała się odgórnie - władza porozumiewała się ze związkiem, a w Bydgoszczy - oddolnie. U nas był silny ośrodek „Solidarności” na czele z Janem Rulewskim. Trwał spór między kręgiem działaczy skupionych wokół Antoniego Tokarczuka popierającego Lech Wałęsę, a grupą wokół Rulewskiego, która nie była z nikim związana. Ja byłem w kręgu Rulewskiego. Kiedy doszło do Okrągłego Stołu i zapadła decyzja o częściowo wolnych wyborach, z naszej grupy zostało zgłoszonych dwóch kandydatów. Ja do Sejmu, a Tadeusz Jasudowicz na senatora. To był efekt działań oddolnych. My już wtedy uważaliśmy, że demokracja powinna być pełna, a nie sterowana - polegająca na wspólnej fotografii z rozpoznawalną osobą. Przecież to byłby wybór odgórny, zależny. Nie wiem, czy to był efekt naiwnie pojmowanej demokracji, czy też wiary, że jak demokracja, to demokracja! Od dołu.
Co pan wtedy robił zawodowo?
Wcześniej byłem dziennikarzem „Kujaw”. Jako dziennikarz byłem internowany, a później toczyła się podziemna odyseja. Po tym wszystkim przez lata byłem bezrobotny. W 1986 roku ostatni raz wyszedłem z więzienia, a pracę znalazłem dopiero w 1990 roku.
Czy to był czas sporu o Polskę?
Nasz grupa nie akceptowała Okrągłego Stołu. Od razu chcieliśmy demokracji. Nie było wtedy sporów o przyszły kształt państwa. Miało być demokratyczne. Zgoda, ktoś może nam dziś zarzucić idealizm i teoretyczne podejście do polityki, tak wtedy było.
Jaką kampanie prowadził wtedy kandydat Stefan Pastuszewski?
Podobną do dzisiejszej, także rozdawaliśmy ulotki. Tylko wtedy jeszcze drukowane były na powielaczu. Udało się także wydrukować plakaty, które można było wszędzie rozwieszać. O -to jest różnica do dzisiejszych czasów. Dziś są specjalne miejsca na plakatowanie. Można też było korzystać z mediów - radia i telewizji. Mieliśmy po kilka minut. Jednak głównie kampania opierała się na spotkaniach z wyborcami w salkach parafialnych. Korzystaliśmy z pomocy Kościoła.
O co pytali ludzie?
Pamiętam spotkanie, podczas którego zadano mi prowokacyjne pytanie dotyczące aborcji. Temat nie do końca związany z sytuacją. Już wtedy wrzucano kandydatom kłopotliwe pytania.
Odpowiedział pan?
Jako katolik odpowiedziałem, że jestem przeciwny. Może nie wszystkim spodobała się taka odpowiedź. Trzeba się wczuć w tamtą sytuację. Wielu uważało, że jak wolność, to wolność, pełna - także w zakresie prokreacji. Dziś wspominam tamtą kampanię jako trochę odrealnioną. Ktoś też mnie zapytał wtedy co ma być kołem zamachowym gospodarki? Wydawało mi się, że napędzi ją budownictwo, nowe inwestycje. To miało jakiś sens, ale dziś widzimy, że to konsumpcja ją napędza.
Obecne rozdawnictwo idzie w kierunku konsumpcji. Ludzie dostają pieniądze, które napędzają rynek. W tamtych czasach rynku nie było, dlatego stawialiśmy na budownictwo.
Materiał oryginalny: Wybory 4 czerwca 1989: Jak demokracja, to demokracja - od dołu [rozmowa] - Gazeta Pomorska
Artykuł przygotował : Roman Laudański. Wydawnictwo : Gazeta Pomorska
04.06.2019
Wszystkie informacje zaciągnięte z IMM.
500 plus dla niepełnosprawnych będzie podwyższone do 1000 plus. Nniektórzy nie otrzymają wypłaty świadczenia 500 plus? [2.06. 2019 r.]
poniedziałek, 3 czerwca 2019500 plus dla niepełnosprawnych będzie podwyższone do 1000 plus. Nniektórzy nie otrzymają wypłaty świadczenia 500 plus? [2.06. 2019 r.]
TK2 czerwcaZaktualizowano wczoraj, 14:26

500 plus dla niepełnosprawnych
Nowelizacja 500 plus obecnie rozpatrywana jest w Senacie. W opinii resortu rodziny, pracy i polityki społecznej, program "Rodzina 500 plus" zrealizował takie cele jak:
- poprawa wskaźnika dzietności,
- objęcie wsparciem polskich rodzin,
- walka z ubóstwem.
Według danych rządu, wskaźnik dzietności wynosił:
- 1,25 w roku 2015,
- 1,45 w roku 2017.
Jedna z poprawek, którą złożył senator Jan Rulewski miałoby być wypłacanie 1000 plus dla niepełnosprawnych dzieci. Skąd jednak miałyby pochodzić pieniądze na podwójne 500 plus dla niepełnosprawnych?
Chodzi o to, żeby czasowo zawiesić świadczenia dla tych rodzin, których dochód miesięczny wynosi co najmniej 17 tys. złotych. - mówił senator Rulewski.
Takie rozwiązanie miałoby:
- obowiązywać przez 2 lata,
- być sposobem na pomoc dzieciom z niepełnosprawnościami.
CZYTAJCIE TEŻ:
Nowe 500 plus na każde dziecko NOWE WNIOSKI Kiedy wypłaty? Kryteria wypłat 500 plus
500 plus do 19. roku życia i zabranie świadczenia bogatym?
Pieniądze na 1000 plus dla dzieci z niepełnosprawnościami miałyby pochodzić ze świadczeń od rodzin, których dochody przekraczają drugi próg podatkowy, czyli co najmniej 85 528 złotych - informuje money.pl.
W przeliczeniu na dochód miesięczny jest to kwota minimalna w wysokości 17 tys. złotych.
W opinii Rulewskiego 500 plus na każde dziecko dla osób, które osiągają takie dochody to:
- rozrzutność,
- wzbogacanie tych, którzy są już bogaci.
Kolejna z propozycji Rulewskiego to wydłużenie wypłacania świadczenia 500 plus do 19. roku życia. Warunkiem jest jednak kontynuowanie nauki przez te osoby.
Poprawki senatora Rulewskiego nie mają jednak wielkich szans na aprobatę Senatu. Jeśli senat przyjmie nowelizację o 500 plus, to wówczas kolejnym krokiem jest uzyskanie pod nią podpisu prezydenta Andrzeja Dudy.
POLECANE: Będą zmiany w rządzie - Ci m
Materiał oryginalny: 500 plus dla niepełnosprawnych będzie podwyższone do 1000 plus. Nniektórzy nie otrzymają wypłaty świadczenia 500 plus? [2.06. 2019 r.] - Dziennik Zachodni
Artykuł przygotował : TK. Wydawnictwo : Dziennik Zachodni
02.06.2019
Wszystkie informacje zaciągnięte z IMM.
01.06.2019-Nie żegnam pana,panie Januszu. Wydawnictwo: Express Bydgoski
poniedziałek, 3 czerwca 2019
Artykuł przygotował : Jarosław Reszka. Wydawnictwo : Express Bydgoski
03.06.2019
Wszystkie informacje zaciągnięte z IMM.
31.05.2019-Eurowybory 2019. Radosław Sikorski: Do roboty jak ja i Arłukowicz. Wydawnictwo: Wyborcza Bydgoszcz
piątek, 31 maja 2019Eurowybory 2019. Radosław Sikorski: Do roboty jak ja i Arłukowicz

Zwycięzca regionalnych wyborów do PE krajowy wynik swojej listy nazywa porażką. Radosław Sikorski, podobnie jak wielu kandydatów Koalicji Europejskiej, zauważa, że w czasie kampanii wyborczej nie wszyscy wyrywali sobie rękawy. – Uważam, że gdyby wszyscy kandydaci pracowali tak jak ja i Bartosz Arłukowicz, to wynik byłby lepszy – przyznał wprost w „Kropce nad i".
Różne grzechy koalicji
Faktycznie, kampania Sikorskiego była udana, a sam kandydat pokazał, że potrafi walczyć. Jeszcze kilka miesięcy temu trudno było sobie wyobrazić, że Sikorski będzie rozdawał ulotki na ryneczkach na obrzeżu województwa, a wyborców będzie szukał nawet na stadionie. Efekt liczony w liczbach bezwzględnych imponujący – 130 tys. głosów. – Procentowo to był bodaj 7. wynik w kraju. Czyli dobry – słyszymy w sztabie Sikorskiego.
Kampania Krzysztofa Brejzy z KE (84 tys. z ostatniego miejsca) została dostrzeżona w ogólnopolskich mediach, to mandat okazał się być bardzo daleko. Wpłynęły na to ogólnopolski wynik partii i fatalna, przedostatnia w skali kraju frekwencja w okręgu nr 2. Poseł z Inowrocławia starał się połączyć wizyty w ogólnopolskich mediach ze spotkaniami w terenie. Najlepiej jednego dnia, a z trasy do studia telewizyjnego w stolicy wysyłał tweety, które mobilizowały niemałą część elektoratu. Kiedy pod koniec kampanii zaczął mocniej podgryzać Sikorskiego, zostało to źle odebrane w samej Platformie. – Brejza zrobił naprawdę dobry wynik, ale zabierał głosy Sikorskiemu. Nie poszerzał naszej bazy – słyszymy w partii.
Z fatalnymi wynikami wybory zakończyli kandydaci Nowoczesnej i Zielonych. Joanna Czerska-Thomas i Sylwester Jankowski zdobyli po 1500 głosów. – Z czym do ludzi? Napinają się, wpychają na listy i robią razem w województwie 3 tysiące, wynik na poziomie jednego Janusza Zemke w samym tylko Nakle! – mówi „Wyborczej” poirytowany działacz Platformy. W PO jest coraz więcej głosów, że nie wszyscy działacze wystarczająco mocno pracowali na wynik. Tradycyjnie w kampanii nie istnieli wybierający się na emeryturę parlamentarzyści – Teresa Piotrowska, Andrzej Kobiak, Zbigniew Pawłowicz i Jan Rulewski. – W każdym miasteczku radni PiS rozdawali ulotki. Nasi są mniej widoczni. Trzeba ich zmobilizować, a jeśli nie da się inaczej, to przymusić, warunkując tym miejsca na listach – mówi nam działacz PO. Wracają pytania, czy prawidłowo skonstruowano listę oraz dlaczego tak słabo cały projekt wsparł marszałek województwa. Jak w całej Polsce, liście zabrakło konstruktywnego przekazu i jasnego programu dla zwykłego wyborcy.
Jedynym kandydatem, który mógł liczyć na realne poparcie Piotra Całbeckiego, był Michał Korolko. Jego wynik, 11 tys. głosów jedynego toruńskiego kandydata PO, trzeba nazwać porażką. Nieoficjalnie, nawet koledzy z partii jego kampanię określają jako nieetyczną. Przed wyborami kierowana przez niego Toruńska Agencja Rozwoju Regionalnego wykupiła dużą liczbę reklam w lokalnych mediach. W ogłoszeniach w gazetach pojawiała się twarz prezesa TARR-u, czyli Korolki.
50 tys. głosów Janusza Zemke to dobry wynik jak na nie największe zaangażowanie kandydata. Kiedy stało się jasne, że nie zdobędzie mandatu, Zemke ogłosił, że jesienią nie chce walczyć o powrót do poselskich ław. W Warszawie i Brukseli reprezentował Bydgoszcz przez 30 lat. Był wzmocnieniem listy KE, bo żadnej inny przedstawiciel lewicy nie zdobyłby prawdopodobnie nawet połowy głosów, co Zemke.
Latos: Jak jajecznica bez soli
Bez zaskoczeń na liście PiS. Kosma Złotowski (107 tys. głosów) zgodnie z oczekiwaniami pokonał Tomasza Latosa (56 tys.). – Kiedy Latos nie dostał jedynki, chodził niezadowolony. Mówił, że zrobi kampanię, ale na miarę możliwości. Byłem w szoku, że jego twarz wyskakiwała z każdego rogu – mówią nam w PiS. W partii coraz częściej mówi się, że kampanie Latosa – wielkie nakłady na outdoor, bez konkretnego przekazu, są przeciwskuteczne. Mimo wydanych kwot wyborcy nie dowiedzieli się, czemu chce ich reprezentować. Latos kalkulował, że wygra w Bydgoszczy, ale nawet tutaj spotkała go przykra niespodzianka. Zdobywając 17 tys. głosów, przegrał o 5 tys. O wyniku na liście PiS zdecydowało poparcie Jarosława Kaczyńskiego dla Złotowskiego.
– Latos to jajecznica bez soli. Stara się wyostrzyć, ale nikt tego nie kupuje. Mimo że próbuje być agresywniejszy, to mentalnie jest politykiem środka – komentuje PR-owiec z regionu.
Wśród polityków wszystkich opcji dojrzewa myśl, że czas Latosa jako wyborczej lokomotywy się kończy. Po dwóch dotkliwych porażkach jesienią może już nie być liderem listy.
Wśród kandydatów Konfederacji i Kukiz’15 najlepiej poszło Marcinowi Sypniewskiemu. Ale 5 tys. głosów kosztowało go niemało, bo 50 tys. zł z własnej kieszeni. „Jedynka” Konfederacji, Krzysztof Drozdowski (9 tys.), jako jedyny lider listy w regionie zdobył poniżej 40 proc. głosów. Dla układających listy przed październikowymi wyborami będzie to ważna wskazówka. Wiosna zmarnowała szansę na wykreowanie nowej, świeżej twarzy. Wanda Nowicka wstydu nie przyniosła i zdobyła 22 tys. głosów.
Gdyby w ubiegłą niedzielę wyborcy głosowali w wyborach do Sejmu, KE miałaby 7 posłów, a PiS 5. Obóz władzy chce, żeby wybory odbyły się jak najszybciej, prawdopodobnie 12 października. W czerwcu politycy będą więc mieli chwilę odpoczynku. W sierpniu muszą już być gotowi do walki. Wrześniowa kampania zdecyduje o tym, jak Polska będzie wyglądała przez najbliższe lata.
Artykuł przygotował : Remigiusz Jaskot. Wydawnictwo : Wyborcza Bydgoszcz
31.05.2019
Wszystkie informacje zaciągnięte z IMM.
31.05.2019- Sukces kartki wyborczej. Wydawnictwo: Gazeta Pomorska
piątek, 31 maja 2019
Artykuł przygotował : Hanka Sowińska. Wydawnictwo : Gazeta Pomorska
31.05.2019
Wszystkie informacje zaciągnięte z IMM.
30.05.2019-Senat przeciwko łączenia świadczenia z emeryturą. Wydawnictwo: Gazeta Pomorska.
czwartek, 30 maja 2019
Artykuł przygotował : Michalina Topolewska. Wydawnictwo : Gazeta Pomorska
30.05.2019
Wszystkie informacje zaciągnięte z IMM.












